logoATD Polska - rAzem posTawmy na goDność

ATD Czwarty Świat przeprowadzi niezbędne szkolenia

Szósta rano - pobudka w Indiach
Środa 26 marca 2008.

Malaria, trudne warunki pracy, różnice kulturowe. Dla niektórych Hindusów będą atrakcją - pierwszym białym człowiekiem. Bydgoscy wolontariusze pojadą do Indii.

Trzy tygodnie spędzą w małej wiosce w stanie Karnataka, na północy kraju. Chcą pomagać dalitom - ludziom, którzy zostali wykluczeni z hinduskiej kasty. Studenci zajmą się budową i remontowaniem domów, zaopiekują się chorymi, a wieczorami, kiedy upał zelżeje, będą ich uczyć języka angielskiego.

Bardziej misja niż przygoda

Od kilku miesięcy planują ten wyjazd. Organizują odczyty, referaty, zbierają informacje i dzielą się nimi przy każdej okazji. Ale najwięcej wiedzy przekazuje im ksiądz Grzegorz Bochenek, który kilkakrotnie był na misji w tamtych stronach i będzie towarzyszył grupie na miejscu.

- To bardziej wyzwanie niż przygoda. Opowiadam ochotnikom o trudnościach i ubóstwie, z jakimi będą musieli się zmierzyć. Na przykład, wielu Hindusów nigdy nie widziało białego człowieka, są ciekawi nowego. Na początku może się to wydawać fascynujące, ale z czasem brak intymności staje się uciążliwy. Wolontariat jest przede wszystkim ciężką pracą - tłumaczy ksiądz.

W prywatnym bagażu każdy wolontariusz, obok swoich prywatnych rzeczy, bedzie miał jeszcze dodatkowe dwa, trzy kilogramy materiałów edukacyjnych. Zeszyty, bloki rysunkowe, długopisy i kolorowe kredki są dla dzieci atrakcją, towarem luksusowym.

Rodzice uczniów bardzo często nie widzą potrzeby lub nie mają pieniędzy na takie "luksusy". W Indiach, w szkołach wiejskich używa się jeszcze kredy i małych tabliczek. Maluchy za każdym razem, kiedy widzą białego człowieka, pytają w języku angielskim: - Czy masz dla mnie długopis? - mówi ksiądz Bochenek.

Z Polski grupa zabierze też apteczkę, a pozostałe datki przeznaczone zostaną na zakupy już na miejscu. Do budowy i remontów budynków niezbędna jest farba, środki czystości, a piasek i kamienie trzeba będzie nabyć i samodzielnie przywieźć z kamieniołomów.

Wszyscy jesteśmy równi

Młodzi zamieszkają w placówce jezuitów. Będą nocować na materacach pod moskitierami. Prysznic zastąpi wiadro z wodą, a posiłki to ryż, papki warzywne i słodkie ciastka. Siostra zakonna, która zajmuje się gotowaniem na misji, dobrze wie, że Europejczycy nie tolerują pikantnych, indyjskich przypraw. Pobudka o szóstej rano, fizyczna praca, w przerwie krótka popołudniowa drzemka i wieczorne wizyty w chatach tubylców - tak zapowiada się zwyczajny dzień ochotnika.

- Posmakuję innego wolontariatu. W Bydgoszczy jestem zaangażowana w różne akcje, ale Indie to dla mnie nowe doznania i szansa na doskonalenie zawodowe. Widzę analogię pomiędzy dalitami i ludźmi w Polsce, o których mówi się, że należą do nizin społecznych. Chcę uświadomić innym, że wszyscy jesteśmy równi - mówi Marietta Majewska, jedna z uczestniczek wyjazdu.

Niedawno zostało podpisane porozumienie pomiędzy stronami, które chcą wspierać akcję. Bydgoska Fundacja "Wiatrak" założyła specjalne subkonto, gdzie będą gromadzone fundusze. Kujawsko -Pomorska Szkoła Wyższa od samego początku udostępnia studentom zaplecze organizacyjne, a Stowarzyszenie Przyjaciół Międzynarodowego Ruchu ATD Czwarty Świat przeprowadzi niezbędne szkolenia.

Wolontariusze nauczą się metod pracy z dziećmi, a co najważniejsze, grupa musi być przygotowana na to, aby w każdej wątpliwej sytuacji jej członkowie potrafili wspierać się nawzajem.

Wyjazd zaplanowano na 27 września, a przed ochotnikami jeszcze sporo przygotowań. Do tego czasu będą szukać sponsorów. Trzeba też zamówić szczepienia przeciwko takim chorobom jak żółtaczka, tyfus, tężec, wścieklizna. W Indiach niezbędna jest również codzienna dawka tabletek, które zapobiegają zakażeniu malarią.

Przetrą drogę do Indii

- Młodzi są zdeterminowani i potrafią współpracować. Wszystko organizują samodzielnie, każdego dnia uczą się czegoś nowego. Wierzę w powodzenie tego wyjazdu. Z doświadczenia wiem, że wolontariat w Indiach to unikalne przeżycie, które każdy z nich zrozumie i wykorzysta inaczej - zapowiada Grzegorz Bochenek.

Uczestnicy tłumaczą, że chcą przetrzeć drogę do Indii innym działaczom, tak, aby spopularyzować tego typu akcje wśród studentów. Tworzona jest już strona internetowa poświęcona przedsięwzięciu.

Zd: Katarzyna Idczak - Express Bydgoski

Strona zrealizowana przy pomocy SPIP