„Teraz, kiedy nauczyliśmy się mówić, nikt nie może nam kazać milczeć” mówił mężczyzna, który doświadczył skrajnego ubóstwa, podczas sesji ATD Czwarty Świat. Komuś, kto narzekał, że nic się nie zmieniło, odpowiadał: „na pewno życie pozostaje nadal trudne, ale to co uległo zmianie, to to, że teraz ośmielamy się o tym mówić.”
Mężczyzna ten dotykał sedna, bo zabrać głos, to znaczy zmieniać w sposób radykalny rzeczywistość, wyzwolić się z milczenia, reagować ale to znaczy też zaangażować się jako obywatel. Ci, którzy są pozbawieni prawa do wypowiedzi, muszą być zależni od innych, pod ich opieką, niejako w cieniu innych, zepchnięci na margines. Dlatego, są postrzegani jako mniej lub bardziej drażliwy problem do rozwiązania przez innych, bo nikt nie wierzy, że mogą być partnerem do jego rozwiązania.
Decydowanie o własnym losie, o własnym bycie wymyka się im samym bo jest w rękach innych. Ludzie, którzy milczą są zdani na łaskę i niełaskę innych […].
Uwolnić słowo, to wyzwolić człowieka.
Czy wydaje się to utopią? Nic bardziej mylnego. To wyzwolenie jest możliwe dzięki wytrwałemu zaangażowaniu wszystkich – uciekiniera, który ośmiela się wyjść z anonimowości na przekór obawie czekających go represji, buntownika, który podejmuje dialog, analfabety, który przełamuje lęk przed drwinami, poniżonego, który zaczyna na nowo patrzeć innym w oczy. Ogromna jest rola ludzi , którzy nie boją się mówić, którzy pobudzają i prowokują do dyskusji innych, którzy rozprzestrzeniają wiedzę o trudnościach, próbują dotrzeć do wielu, a następnie konfrontują tę wiedzę z doświadczeniem. Tacy ludzie robią ważny krok ku lepszej wspólnej przyszłości.
Georges de Kerchove, adwokat, wolontariusz ATD Czwarty Świat - Belgia